-Wyglądasz tak samo!
-Czyli jak?
-No... no jak wcześniej.
-Aha puścisz mnie?
Jakieś 30 min potem
-Nie.
-Hah śmieszne puść
-Nie!
-Przepraszam możemy przeszkodzić?- Spytała Appa
-No zgadnij.
-Raczej nie?
-Odpowiedź prawidłowa...- No a jednak mają mózg- a teraz Len puść.
-Nie!
-Puść
-Nie!
-Puść!
-Nie!
-Puść
-Nie!!! Nie puszcze cię.
-Ale no puść!
-No nie nie puszcze!
-Puść!
-Dobra puszcze...
-Nie nie puszczaj.
-Dobra
-Znaczy nie! Puść mnie!
-Ale ja cie nie puszcze!
-Puścisz!
-Nie nie puszcze!
- Tak Puścisz!- Ile on może się o to kłócić?! No więc próbowałam się uwolnić lecz jeszcze bardziej ułatwiłam Len'owi......................... Tak....................... Moonli tak dalej -,-
-Wiesz, że cie nie puszcze!
-Tak wiem Len, Już się z tym pogodziłam.-Znów spróbowałam się uwolnić lecz jak mówiłam, z tego nici... Eeeeeeeeeee. Znalazłam się w jeszcze bardziej niewygodnej pozie. Tak trzymać. Ech. Choć nie powiem, że to nie jest przyjemne... Dobra zaraz Ella się obudzi trzeba działać.
- Co się kręcisz?!- Spytał Len. Teraz albo nigdy, Przewróciłam go i pocałowałam w czoło, po mojemu. Puścił! Wreszcie!

Wstałam i poszłam do Elli. Jeszcze spała, jakie to słodkie. Za to Len Leżał sparaliżowany na ziemi. No nic sam nie wstanie uklęknęłam przy nim.
Len?!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz