-Tak łatwo się stąd nie wydostaniesz, wiesz?-zapytała. To ona była temu wszystkiemu winna? W jednej chwili po prostu się na nią rzuciłem. Ona jednak z łatwością mnie odepchnęła. Potem obróciła się śmiejąc upiornie.
Była silna...Za silna. Czemu była aż tak silna!? Szlak!
-Nie głów się nad tym. Powiedzmy, że mam swoje "źródła mocy"-odparła śmiejąc się. Czy ona czyta mi w myślach?
-Źródła mocy?-spytałem niepewnie wstając. Przecież zawsze byłem odważny! Ale teraz....Bałem się. Nawet bardzo. Nie mogłem nic zrobić.
-Nie będę Ci wiele tłumaczyła. W końcu po co tłumaczyć tyle komuś kto będzie martwy? Powiedzmy tylko, że dobrze zadaję sobie spraw czemu moje lustrzane odbicie jest teraz w śpiączce-wyjaśniła. Lustrzane odbicie? W sensie...Moonli!? Znów poczułem niewyobrażalny gniew. Jednak nim zdążyłem go wyładować ona skoczyła ku mnie. Już miała mnie przebić ostrzem gdy...
Pojawiłem się na polanie? W dodatku dookoła mnie stali Rozalia, Jack, San i Appa. Wstałem lekko się przeciągając. Gdy Rozalia chciała coś powiedzieć od razu jej przerwałem.
-Nie czas na tłumaczenie. Tak w ogóle wiem co stało się Moonli-powiedziałem dośc szybko wstając.
Rozalia, Jack, Appa, San? Dokończy ktokolwiek?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz